Producenci i samorządowcy z całego kraju protestują, przeciwko - ich zdaniem - zbyt restrykcyjnej ustawie o wychowaniu w trzeźwości.
Pierwotny projekt, który ma być głosowany między 7, a 9 października zakłada m.in. zakaz reklamowania, w tym przypadku wina.
Mówi Marta Goluda-Suchodolska z Izby Gospodarczej Lubuskich Winnic,a lubuskie z tego rodzaju produktów słynie.
Jako winiarze, nie możemy w ogóle wystawiać się na stanowiskach podczas festiwali. Nie możemy nawet pokazać butelki. Nie możemy pokazywać jaką mamy nazwę winnicy, trzeba ukrywać etykiety. Oczywiście możemy postawić pustką butelkę, ale bez znaków graficznych.
Maciej Krystowski z Wielkopolskiego Stowarzyszenia Winiarzy zwraca uwagę na niejasne zapisany zapowiadanej ustawy.
Dla nas słowo "promocja", które jest niejasne w sensie prawnym, próbuje się obwarować jeszcze wyższymi karami, zamiast pokazać granicę miedzy reklamowaniem, a promocją jednoznacznie. Chcemy wiedzieć co będzie dozwolone, a co karane.
Projekt nowelizacji tej ustawy przygotował PSL. Mówi wicemarszałek lubuskiego z ramienia ludowców Łukasz Porycki.
Chcemy aby to samorządowcy decydowali o możliwości organizacji danego festiwalu. Nie po to wprowadzaliśmy reformę administracyjną, żeby zakazywać. Ja mam wrażenie, że zakazywanie czegoś to jedyny w Polsce sposób na walkę z danym problemem.
Zdaniem Poryckiego, pierwotna ustawa pozbawi miejsc pracy nawet 5 tysięcy osób w skali kraju.
Źródło: "Chcemy mówić o winie, bo to dziedzictwo naszego regioniu!"