Jak mówi rzeczniczka Szpitala Uniwersyteckiego Sylwia Malcher-Nowak, rekordzista mógł tego nie przeżyć.
To były osoby przewiezione w stanie upojenia alkoholowego. Trudno powiedzieć, że byli tylko pod wpływem. Najczęściej ten poziom przekraczał 3 promile. Już samo to zgodnie z prawidłami medycznymi jest stanem bezpośredniego zagrożenia życia. Aczkolwiek większość tych osób jest zaprawiona w boju. Rekordzista miał 4,8 promila i normalnie rozmawiał z personelem.
Warto dodać, że tego typu statystyki, są niechlubną, ale jednak normą.
Źródło: (Prawie) śmiertelna zabawa